Za każdym razem obiecuję sobie, że tym razem się nie nabiorę. Będę chłodna, z dystansem, nic mnie nie wzruszy. Nawet ty. Ale jak zawsze przychodzi ten moment kiedy do serca zakrada się niema nadzieja, mały płomyk. Pozwalasz mu by świecił coraz mocniej, jaśniej, dajesz mu siłę by płonął jeszcze wyraźniej! Czekasz na odpowiedni moment, jak gdybyś podpisał umowę z diabłem, by pogrążyć mą duszę w rozpaczy. A kiedy ta chwila nadchodzi depczesz po moim sercu i dusisz płomień lodowatymi, niczym miecz ostrymi słowami. Mam wrażenie, że to moje cierpienie sprawia ci radość. Upajasz się zwycięstwem, moim upadkiem, a ja jeszcze słabsza niż ostatnio czekam na tą chwilę, kiedy będę zbyt słaba by podnieść się z ziemi. Masz dar. Tylko ty potrafisz sprawić, że upadam tak nisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzięki za każdy pozostawiony komentarz ;D