Minus osiemnaście stopni, lekki wiatr, a ja siedzę w ciepłej kawiarni, wsłuchuję się w dyskretne dźwięki dochodzące z głośników. Piję gorącą czekoladę z bitą śmietaną, na szczycie wetknięta jest rurka, a za chwilę dostanę szarlotkę z lodami waniliowymi. Na przeciwko mnie siedzą Edyta i Zuza. Czego chcieć więcej? Choć teraz pewnie znalazłabym kilka rzeczy, to wczoraj wieczorem byłam w niebie. Nareszcie mam coś, co nigdy wcześniej nie było mie tak naprawdę dane. Przyjaźń. A poznałam je dzięki gitarze : p
mniam ;)
OdpowiedzUsuńyhmmm ♥! ;))
OdpowiedzUsuń