Przechodzę codziennie obok tych samych osób, uśmiecham się, witam i nie zwalniając idę dalej w swoją stronę. Znamy się tylko z widzenia. Żadna z osób, które spotykam, nie może stwierdzić, że mnie zna. Tak samo ja nie mogę tego powiedzieć o innych. Czy powinno mnie to ciekawić? A może po prostu nie chcę wiedzieć? Czy to czyni mnie zaufaną w sobie? Znam imię, wiek, parę innych szczegółów, jakąś żenującą historię z dzieciństwa i to mi wystarcza. Nie chcę milionów znajomych na facebooku, ani setek przyjaciół, którzy tylko czekają aż się potknę i będą mogli ogłosić to światu. Potrzebuję jednej bliskiej osoby, która nie będzie interesować się moimi pieniędzmi, zawodem rodziców i w czym chodzę ubrana. Potrzebuję kogoś, kto całą uwagę skupi na mnie i moich uczuciach, a ja będę mogła oddać to samo. Czy to naprawdę tak wiele?
Piosenka na dziś: Peter Bjorn & John - Young folks
Film na dziś: Samotność w sieci
Książka: Mistrz i Małgorzata
I mała prośba WIĘCEJ KOMENTARZY!!! pokornie proszę :)

widzę, że blogowanie Cię wciągnęło.
OdpowiedzUsuńczytaj inne blogi i zostawiaj komentarze, to ludzie odpłacą się i zostawią je u cb ;)