Leżę na łóżku, spoglądając w sufit. Zapragnęłam spojrzeć na żarówkę, jedyne źródło światła i ciepła w tym pokoju. Na początku oślepiający blask, ból. Najważniejsze jest by mimo wszystko trwać, wciąż wpatrując się w najjaśniejszy punkt żarówki. Po chwili spostrzegasz jej kontury, a każdą kolejną sekundą dostrzegasz małe druciki odpowiedziale za cały ten cud. Wpatrujesz się z coraz to większym zachwytem, dostrzegasz coraz mniejsze detale, lecz przychodzi moment, gdy musisz powrócić do pokoju. Gdy światło zgaśnie, widzisz tylko ciemność. Z każdą chwilą świat po mału wraca do dawnej postaci, ale nic już nie jest takie samo. Przedmiotom brakuje blasku, ludziom ciepła. Świat nie jest już doskonały i dostrzegasz to właśnie teraz. Nie zadowalaj się zwykłą świeczką i jej nikłym płomieniem, bo świat już nigdy nie odzyska dawnych barw. Znajdź swój promień i nie pozwól mu zgasnąć, bo ja już wiem jak żyje się w ciemności, gdy nawet zapałka staje się zbyt jasna by żyć...
Kolejne dzieło naskrobane na kolanie
,,Ból"
Krzyk otacza mnie.
Tracę zmysły,
Nie ma mnie.
Jedni szukają szczęścia w drugich,
Inni oszukują się udając szczęśliwych
A ja po cichu,
Co noc,
Zamknięta w pudełku,
Cierpię w samotności...
Kolejne dzieło naskrobane na kolanie
,,Ból"
Krzyk otacza mnie.
Tracę zmysły,
Nie ma mnie.
Jedni szukają szczęścia w drugich,
Inni oszukują się udając szczęśliwych
A ja po cichu,
Co noc,
Zamknięta w pudełku,
Cierpię w samotności...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzięki za każdy pozostawiony komentarz ;D