Wiesz... Zatracam się powoli w tym wszystkim. Szczęście okazuje się być uczuciem zbyt silnym i jednocześnie odmiennym od stanów, które znam. Zaczynam zadawać sobie kolejne pytania, a każde z nich jest dalekie od dodania mi otuchy. A jeśli zostałam stworzona dla smutku? cierpienia? Co jeśli szczęście nie jest moim towarzyszem przez życie? Czy naprawdę wkradło się tylko na chwilę, by pokazać mi jak jest cenne i ile tracę przez to, że ktoś inny napisał moje życie? Szczęście, nie odchodź tak szybko. Wiem, że wrócę do wieczorów przepełnionych płaczem trąbki, ale czy to już ta chwila? Wciąż się uśmiecham, jednak w sercu już skrywa się lęk i ktoś jeszcze, ktoś, kto szepta mi do ucha ,, Już jestem, przywitaj się ze mną. Przestań, przecież wiem, że tam jesteś. To ja, twoja samotność". A ja czekam i witam się bez słów. Dobry wieczór kochana, nie zmarzłaś? Tylko ty wracasz za każdym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dzięki za każdy pozostawiony komentarz ;D